Główna |Spis | Losowy|
Twoja wyszukiwarka

***

A.D. 2044

ATARI XE

Kiedy budził się z hibernacji, zobaczył nad sobą kobiecą twarz. Wszystkie lekarki I pielęgniar­ki były kobietami. Przez cały czas nie widział żadnej męskiej twarzy. "Do diabła, czy na tym świecie nie ma żadnego faceta?"

Okazało się, że nie ma. Kobiety ra­dzą sobie same, w świecie będącym kopią naszych lat siedemdziesiątych -osiemdziesiątych. Panie żyją pod zie­mią (jakiś wybuch jądrowy, wiecie towa­rzyszko... to znaczy, towarzyszu), rzą­dzi nimi K.C. Sekretariat z towarzyszką Lamią Reno na czele, a rozmnażają się na drodze partenogenezy (kto nie wie, co to znaczy, niech sprawdzi). Jakaś straszliwa broń wybiła wszystkich męż­czyzn na Ziemi.

No, nie tak zaraz wszystkich. Na całe szczęście on został przy życiu i nie zo­stawi spraw tak, jak one teraz wygląda­ją. Najprościej byłoby wyhodować paru chłopców, którzy sami załatwili by re­sztę (i to z przyjemnością). Trzeba by przystąpić do akcji. Dla jasności myśle­nia zjadł zupkę regeneracyjną, a jabłko schował do kieszeni - na potem. Za­cząć trzeba było od wyjścia z pokoju. Jedyne drzwi były sterowane elektro­nicznie. Próbował je wyważyć, ale pręd­ko zrezygnował. Sięgnął ręką pod ma­terac, gdzie miał schowaną paczkę 'Sportów". Zapalił jednego, ale po chwili stwierdził, że papieros się nie żarzy, on jest cały mokry, alarm przeciwpożarowy wyje jak opętany, a drzwi się otwiera­ją... Co? Otwierają? No to nura szybciorem na korytarz!

Zaczął od małego rekonesansu. Okazało się. że dostęp do windy bloku­je pole siłowe, jednego pomieszczenia nie da się otworzyć, a w komisariacie MO słychać funkcjonariuszkę. Szukając natchnienia poszedł na śmietnik. W po­jemniku z napisem "Suchy chleb dla ko­nia" znalazł spleśniałą kanapkę i zde­chłą mysz. Olśniło go. Wziął myszkę za ogonek i wrzucił przez drzwi do komisa­riatu. Jego przewidywania okazały się słuszne: z wnętrza dobiegi pisk, a ra­czej paniczny wrzask, i trzask zamyka­nych drzwi. W środku, w szafce na lewo od krzesła znalazł nożyk do rozcinania papieru. Pod zagiętym rogiem kalenda­rza odczytał zapisane przez kogoś sło­wo ASIA. Już chciał wyjść, gdy zauwa­żył w szafce jakiś wyłącznik.

- Cholera wie. - mruknął - może to usunie pole siłowe?

Usunęło. Z dumą podszedł do windy, nacisnął guzik i... nic z tego. Klnąc wszedł do kanciapy, do której drzwi by­ły zamykane tylko na klamkę. W kiesze­ni fartucha roboczego znalazł klucz ma­gnetyczny z takim samym znaczkiem jak na zamkniętych drzwiach, których wcześniej nie mógł otworzyć. Zabrał go ze sobą. Zamek odskoczył z cichym szczęknięciem i droga do pomieszcze­nia stała otworem. Zanim wszedł, wło­żył klucz do skrytki obok drzwi. Po co się przemęczać?

Znalazł się w centrum sterowania windą. Przed nim znajdowała się minia­turowa deska rozdzielcza, trzy przyciski i głośniczek. Po kilku próbach znalazł odpowiednią kombinację: najpierw na­leżało wcisnąć wszystkie trzy, potem klawisz oznaczony cyfrą 2. Wtedy z gło­śnika rozległ się glos: "PODAJ HA­SŁO'. Palnął ASIA i ku swemu wielkie­mu zdumieniu stwierdził, że automat odpowiedział "WINDA WOLNA". Poje­chał na drugi poziom. Gdy wysiadł, zo­rientował się. że jest naprzeciwko jakie­goś gabinetu. Na drzwiach wisiała kart­ka: "WYSZŁAM NA BASEN. LAMIA". Domyślił się, że chodzi o tę szychę La­mię Reno. Wkroczył do środka i ujrzał ładne, stylowe biurko, a na nim drugie śniadanie, które skwapliwie i bez wy­rzutów sumienia zjadł, oraz legitymację z sierpem i młotem na okładce. Ponad­to w pokoju znajdowała się maszyna do stemplowania.

Pojechał windą na poziom czwarty. Zastukał w okienko, za którym spala sobie smacznie niewiasta płci żeńskiej, ubrana w kufajkę. Okienko otworzyło się i wysunęła się z niego brudna łapa. Właścicielka tejże łapy mruknęła coś w Stylu "Legitymacjem proszem" (potom­kini Prezydenta, czy jak?). Wcisnął w brudną kończynę odpowiedni dokument i drzwi, naprzeciw których stal, otworzy­ły się skrzypiąc niemiłosiernie.

Zadowolony z siebie wszedł dalej i spojrzał w iluminator. W basenie pływa­ła sobie na golasa młoda, krótko obcię­ta blondynka o wydatnych okrągło­ściach, jednym słowem laseczka, że paluszki lizać! Cóż, żeby moc z nią po baraszkować w wodzie, trzeba by umieć pływać. Żeby go nie kusiło otwo­rzył drzwi naprzeciw iluminatora i wszedł do pokoju ratowniczki. Na stoliku stal wazonik, pod nim książka, a obok leżał ogryzek jabłka, który skwa­pliwie zjadł. Zajrzał do książki i znale­zionym w niej kluczykiem otworzył drzwiczki szafki. W szafce leżał... KA­POK! Zostawił legitymację partyjną, za­łożył kapok i w podskokach pobiegł do basenu: wskoczył do wody i podpłynął do dziewczyny, która nie zauważyła chyba jego obecności. Nie zauważyła nawet jak zdejmował jej z rączki bran­soletkę magnetyczną (Kukła jaka? A może tak ją zamurowało? Biedna ko­bieta, nie widziała nigdy mężczyzny...)

Zniechęcony jej nieruchawością wy­szedł z basenu i skierował się w stronę przebieralni. Tam otworzył szafkę i za pomocą magnetycznej bransoletki otworzył teczkę, z której wyjął niepodstempłowaną przepustkę na powierzch­nię. Udał się z powrotem do gabinetu Lamii, gdzie uruchomił machinę do stemplowania. Wyjął podstemplowaną już przepustkę i pojechał na poziom pierwszy Zobaczył tam okienko podob­ne do tego na basenie, z tym, że straż­niczka była o niebo apetycznie za Za­wołał, aby otworzyła swoje królestwo, po czym wręczył jej dokument, na co ta odpowiedziała odblokowaniem drzwi. Nacisnął guzik otwierający wrota i wkro­czył do pokoju ślicznotki. Tak zachwycił się jej urodą, że niewiele się namyśla­jąc pocałował ją. ŁUP!... Nie, me dostał po pysku - strażniczka zemdlała (też biedna kobieta, nie doświadczyła je­szcze mężczyzny). Z ręki wypadła jej karteczka, z literami kodu potrzebnego do odblokowania drzwi umożliwiających wyjście na powierzchnię, a w sejfie zna­lazł klucz do tegoż hasła. Nacisnął gu­zik i wpisał PARTENOGENEZA. Drzwi otworzyły się ze zgrzytaniem.

Wszedł do pomieszczenia z noktowi­zorem, pokazującym ponure widoczki z powierzchni, mimo to postanowił wyjść. Wyszedł na górę i zobaczył... ciem­ność. Długo szukał jakiegoś punktu oparcia, ponieważ nic nie było widać, ani nie mógł wrócić, ale w końcu wyma­cał ręką jakieś płótno. Rozciął je noży­kiem zabranym z komisariatu i poszedł w stronę wilii widniejącej w oddali. Otworzył furtkę, przekręcił klucz w za­mku i dacza stała przed nim otworem.

Zadowolony wszedł do środka i od razu uwagę jego przykuły sporych roz­miarów tarcze - pokrywy wiszące na ścianach. Zdjął je obydwie i stwierdził, że za pierwszą znajduje się licznik prą­du i wyłącznik ustawiony w pozycji "OFF". Włączył go i postanowił odsłonić kotary. Skończyło się to spaleniem bez­piecznika, na szczęście w toalecie uda­ło mu się znaleźć kawałek drutu który posłużył do wykonania prowizorycznej naprawy (to jakaś wyjątkowo niepeda­gogiczna gra - Naczelny).

W gabinecie stał regał z książkami. Po dokładniejszym zbadaniu okazało się, że niektóre z nich to atrapy, za któ­rymi znajdował się jakiś przycisk. Po je­go naciśnięciu regal odsunął się, jak zwykle ze zgrzytnięciem. Stał przed ukrytą windą, która dowiozła go do drzwi z tabliczką "CENTRUM GENE­TYCZNE IM. WANDY WASILEW­SKIEJ. " Poszedł do ostatniego pomie­szczenia, gdzie mieściło się właściwe Centrum Genetyczne. Po dłuższych po­szukiwaniach otworzył wieko, a labora­toryjny komputer zapytał go o rodzaj chromosomu, który chce wprowadzić do zygoty. W tym momencie błogosła­wił swoją nauczycielkę, która wpoiła mu podstawy genetyki. Zgodnie ze swoją wiedzą wpisał "Y" Misja została wyko­nana.

A teraz parę rad dla graczy:

1. Żeby zbadać większość przedmio­tów i postaci najedź na nie strzałką i naciśnij Fire. Pokaże się menu, z którego będziesz mógł wybrać dostępne opcje. W ten sam sposób wykonujesz wszel­kie działania.

2. Staraj się zawsze nosić przy sobie coś do jedzenia, żeby nie zemdleć z głodu.

3. Na dole rysunku jest napis "IDŹ". Po wybraniu go pokazują się kierunki wszystkich możliwych wyjść.

4. Jeżeli chcesz np. wziąć coś ze stołu, najedź strzałką na blat. naciśnij Fire, wybierz opcję "ZBLIŻENIE".

5. W ciemnym pomieszczeniu, po­jedź strzałką w prawy, górny róg ekra­nu. Strzałka w grze porusza się skoko­wo. Odlicz 7 skoków w lewo i 4 w dół, naciśnij Fire i możesz rozcinać płótno.

Kaczor

dla TS 04/92

***
 poprzedni << |  >> następny

RetroReaders - skany TOP SECRET i SECRET SERVICE
Download - gry z Amigi