Nieliczne drzewa porastają okolicę. Poza nimi nie ma nic, oprócz totalnej pustki. W oddali rysuje się postać człowieka...
Osiłka widać coraz lepiej. Potężnie rozbudowane mięśnie poruszają się po każdym stąpnięciu. Krucze włosy i niebieskie oczy nadają jego twarzy dziki wyraz. Jakby tego było mało, u boku ma przypasany olbrzymi, dwuręczny miecz, który z pewnością przeżył już wiele i niejednego pozbawił tchu.
Nie ma już wątpliwości — to Conan, zwany także Barbazyńcą. Wymyślił go i przelał na papier jego przygody znany amerykański pisarz Robert Howard. Conan od początków swojego istnienia wzbudzał ogromne zainteresowanie, przejawiające się do dzisiaj w formie książek, gier i filmów.
Kolebką Conana jest jednak powieść. Robert Howard nie przypuszczał zapewne jak popularna stanie się postać walecznego rycerza, brutalnego i sprawiedliwego zarazem Conan doskonale włada mieczem, ale za to panicznie boi się czarnej magii Często powtarza ze miecz jest bezwartościowy w konfrontacji z magią. Dziwny ten człowiek nie ustępuje pola najdzielniejszym wojom, nieznanym potworom, dzikim gadom. Walczy o złoto, sławę, władzę i kobiety. Barbarzyńca nie ufa nikomu i nigdy nie zabija bez powodu.
To, co wynosi Conana ponad wszystkich innych, to jego filozofia. Całe życie spędza on w podróży, bitwach i ramionach kobiet. Każda minuta przeżyta z Conanem to nieustanna przygoda, osadzona w innym świecie, w bardzo zamierzchłych czasach. Pomysłowość Howarda stworzyła przed Barbarzyńcą najróżniejsze przeszkody, które mają jednak zawsze wspólną cechę: najpierw wydają się nie do przebycia, a w końcu ich pokonanie okazuje się dziecinną igraszką.
Popularność książek Howarda skłoniła wielu innych pisarzy do naśladowania, a nawet podrabiania jego twórczości. Dlatego wiele jest najróżniejszych Conanów — nie — Conanów. Badania prowadzone przez naukowców mają za zadanie wyselekcjonować wszystkie opowiadania niewątpliwego autorstwa Howarda. Jak na razie odkryto ich około dwudziestu.
Jak to często bywa autorzy gier komputerowych nie lubią się nadmiernie wysilać. Dlatego tez zaczerpnęli z książek Howarda pomysł na wojownika — i to właściwie wszystko. Reszta jest ich wymysłem, który do pięt nawet nie sięga pierwowzorom.
Gier o Barbarzyńcy z Cymmerii jest wiele. Najbardziej popularna — Barbarian — to walka dwóch niby — Conanów, przy użyciu mieczy, nog i rąk. Inna, znacznie nowsza, zaliczana jest już nawet do gier przygodowych. Dotyczy Conana-mściciela, podążającego przez ponury labirynt, unikającego pułapek i walczącego o przetrwanie. Nawiasem mówiąc mapa do tej gry była umieszczona w ostatnim „Bajtku" — „Tylko o grach".
Trzecia spośród najbardziej rozpowszechnionych i jednocześnie najnowszych znana jest pod tytułem Barbarian II. Są to dalsze przygody Conana, tym razem w lochach zamku złego czarnoksiężnika Draxa. Jak zwykle wiele niespodzianek, przeciwników i lejącej się krwi.
Na zakończenie kilka słów o filmie. O jego wartości krążą bardzo różne zdania, według mnie jest on niezły. Schwarzenegger, który nie wyróżnia się specjalnym kunsztem aktorskim, wykonał tym razem kawał dobrej roboty. A to, że jest ona tak naprawdę nikomu niepotrzebna, to już inna sprawa.
Ostateczne nie można zaprzeczyć, że podstawą poznania Conana są książki. Film można traktować tylko jako coś uzupełniającego, nie wspominając nawet o grach, które mogą jedynie zniechęcić i zanudzić na śmierć.
Sardines
dla TS 02/90
***